Audiowizualni.pl

Serwis informacyjny polskich producentów filmów fabularnych, dokumentalnych, animowanych i programów telewizyjnych

Jesteś tutaj: Home Aktualności Teksty problemowe Film Rynek filmowy Społeczność Awangardowi artyści w kinematografii David Bowie - człowiek, który spadł na Ziemię i zniknął jak Houdini

Teksty problemowe - Film

David Bowie - człowiek, który spadł na Ziemię i zniknął jak Houdini

David Bowie, zmarły 10 stycznia 2016 roku, jeden z największych artystów XX wieku, był nie tylko jednym z najważniejszych twórców w historii muzyki rozrywkowej, ale także człowiekiem kina. Nie tylko przez dziesięciolecia reżyserował swoje sceniczne wcielenia ale na wzór wielkiego filmowego widowiska wyreżyserował swoje odejście, dbając o to, by wywarło ono spektakularny efekt. I tak się stało – Bowie przemienił własną śmierć w prowokacyjne i tajemnicze dzieło sztuki.

David Bowie na okładkachO potrzebie skonstruowania “mechanizmu eleganckiego odejścia”, zniknięcia w stylu Houdiniego, rozmawiał z reżyserem Julianem Schnabelem już w latach 80... A kilkadziesiąt lat później – "kontrolując" moment definitywnego pożegnania ze światem, co było efektem rozpoznanej i postępującej choroby nowotworowej – zdecydował, by jego śmierć poprzedziła premiera nowej płyty, w której teksty są swoistym przesłaniem dotyczącym przemijania. W ostatnim teledysku przemawia do nas jako "Lazarus" (Łazarz): "Look up here, I`m in heaven" (Spójrz w górę, jestem w niebie).

Śmierć idola kilku pokoleń słuchaczy wywołała nie tylko globalną reakcję mediów, zarówno tych muzycznych, jak i tych politycznych, ale także i fanów. Muzyk zdecydował w testamencie, że chce odejść bez śladu - jego ciało niemal natychmiast skremowano (bez żadnej ceremonii, nawet zamkniętej dla najbliższej rodziny), a prochów nie pochowano w urnie na cmentarzu - miały zostać po prostu rozsypane. Bowie nie ma grobu. Jest... wszędzie i nigdzie. Tego chciał i o to zadbał. Ani teraz, ani za kilka lat nie obejrzymy więc w mediach, filmach dokumentalnych czy muzycznych chwytających za serce obrazów płaczących miłośników jego talentu śpiewających na cmentarzu największe przeboje, jak to się dzieje przy okazji kolejnych rocznic śmierci Johna Lennona czy Elvisa Presleya. David Bowie był inny, odrzucany społecznie przez większość swojego życia stał się symbolem prawdziwego outsidera. Z powodu jego wizji (muzycznej, scenicznej) mówiło się o nim, że jest z innego świata, że jest... – nawiązując do jego płyt – z Marsa. Nic więc dziwnego, że fani szukając zastępczej formy pożegnania przygotowali m.in. postulat zmiany nazwy planety Mars na Bowie.

Po śmierci brytyjskiego muzyka media podawały liczne informacje o szoku, w jakim znaleźli się jego miłośnicy, którzy nawet nie zdążyli się nacieszyć wydaną dwa dni wcześniej nową płytą. A przecież Bowie wielokrotnie przygotowywał ich na ten moment - zarówno poprzez swoje głębokie teksty piosenek (np. na "The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars" z 1972 roku!), jak i ryzykiem podejmowanym w życiu. Na granicy śmierci idol znajdował się setki razy – w efekcie odurzania się narkotykami, z powodu ryzyka ataku wywołanego prowokacjami swą dwuznaczną seksualnością, romansami i szokującemu wizerunkowi scenicznemu czy choćby podczas zawału serca, który przeszedł na koncercie w Pradze (2004)...

Chociaż artysta ten zagrał tylko – lub aż (w końcu która muzyczna gwiazda ma ich tyle na koncie) – kilkanaście ról w filmach pełnometrażowych, są to w większości tytuły, które znalazły swoje miejsce w historii kina. Znalazły je też jego utwory, wykorzystane w kilkuset filmach kinowych i telewizyjnych, serialach czy grach wideo.

Nieśmiertelny na celuloidzie

Na początku lat 70. XX wieku David Bowie – podobnie jak Kate Bush - uczył się aktorstwa u słynnego Lindsaya Kempa, tancerza, aktora, mima i choreografa. W jednym z wywiadów udzielonych w 1974 roku 27-letni muzyk zapytał dziennikarza, kogo mu przypomina. W odpowiedzi usłyszał, że "zawodowego aktora". Było to na dwa lata przed premierą filmowego debiutu Bowie, jednego z najciekawszych filmów science fiction lat 70. – kultowego dziś "Człowieka, który spadł na Ziemię" Nicholasa Roega. Ta w równej mierze intrygująca, co przerażająca medytacja nad wartościami dominującymi w naszej "ziemskiej" kulturze, zawdzięcza swoją siłę oddziaływania na widza perspektywie, z której główny bohater przygląda się nam, Ziemianom. Konkluzje tej obserwacji nie są dla nas pochlebne. Psychika Newtona, przedstawiciela obcej cywilizacji - który przybywa na naszą planetę, by przewieźć z niej wodę na swoją, zmagającą się ze straszliwą suszą i gdzie umiera jego żona i dzieci – ulega degradacji. Dopisujące mu początkowo szczęście – jego znacznie wyższa od naszej wiedza, będąca rezultatem rozwiniętej cywilizacji umożliwiła mu zarobienie na Ziemi mnóstwa pieniędzy – umyka, gdy jego pracownik domyśla się, że Newton to Obcy. Uzależniony od alkoholu, pogrążony w inercji i przetrzymywana przez lata w zamknięciu, zniszczony wewnętrznie, nie może wrócić na swoją planetę, gdzie zresztą nie ma już jego nieżyjącej rodziny. Kreacja Davida Bowie, nagrodzona Saturn Award dla najlepszego aktora, stanowiła inspirację dla Michaela Fassbendera podczas jego pracy nad rolą androida w "Prometeuszu" Ridleya Scotta.

David Bowie na okładkach

Najciekawsza z perspektywy aktorskich propozycji była dla Davida Bowie dekada lat 80. W 1983 roku artysta stworzył niezwykłą, intensywną, oryginalną kreację w brytyjsko-japońskim dramacie wojennym "Wesołych Świąt, pułkowniku Lawrence" Nagisy Oshimy. Japoński reżyser zaproponował mu rolę majora Jacka Celliersa po tym, jak obejrzał go na Broadwayu w "Człowieku słoniu". Oparta na faktach historia rozgrywa się w japońskim obozie jenieckim w czasie II wojny światowej. Bowie jest tu krnąbrnym i bezkompromisowym nowozelandzkim majorem, który razem z tytułowym bohaterem i resztą więźniów usiłuje przetrwać, ale nie za wszelką cenę. Obaj stają się też obiektami fascynacji i niechęci, sympatii przeplatanej brutalną nienawiścią ze strony Japończyków – komendanta obozu i sierżanta Hary. Skomplikowane relacje psychologiczne, frapująca opowieść, świetne aktorstwo (obok Bowie Tom Conti w tytułowej roli, znakomity aktor i reżyser Takeshi Kitano jako Hara oraz autor rewelacyjnej ścieżki muzycznej, Ryuichi Sakamoto, grający komendanta), muzyka i piosenka w wykonaniu Davida Sylviana – wszystko to przesądziło o artystycznym sukcesie filmu nominowanego do Złotej Palmy.

W tym samym roku Bowie zagrał wampira w kultowej, zwłaszcza wśród subkultury gotów, mrocznej "Zagadce nieśmiertelności" Tony'ego Scotta. W erotycznym horrorze o miłosnym, biseksualnym, ludzko-wampirzym trójkącie wystąpiły obok niego Catherine Deneuve i Susan Sarandon. Amerykańska aktorka zagrała tu lekarkę gerontologa, w której ustabilizowane życie zawodowe i osobiste wkracza para wampirów, żyjących ze sobą od dwustu lat. Kwestie wiecznej miłości, zdrady, kłamstwa, uzależnienia, seksualnej fascynacji wybrzmiały tu w akompaniamencie otwierającej i zamykającej film muzyki grupy Bauhaus.

Kolejny kultowy tytuł w filmografii Bowie to familijny, aktorsko-lalkowy "Labirynt" Jima Hensona z 1986 roku. Do filmu, w którym zagrał z czternastoletnią Jennifer Connelly, artysta skomponował pięć piosenek. Jego postać Króla Goblinów, zakochanego w głównej bohaterce, była inspirowana Heathcliffem z "Wichrowych wzgórz" i Rochesterem z "Jane Eyre", zaś pod względem kostiumów – tytułową postacią z "Dzikiego" w interpretacji Marlona Brando i rycerzem z baśni braci Grimm.

Piłat, Warhol, Tesla

Niestety, ani "Labirynt", ani następny film, w którym Bowie zagrał, pojawiając się na ekranie na całych dziesięć minut, nie odniosły sukcesu. Nie tylko artystycznego, ale i komercyjnego. "Absolutni debiutanci" Juliena Temple'a z 1986 roku byli zbyt niespójni stylistycznie i zbyt nudni, by widzowie dobrze się na nich bawili. I to pomimo ciekawych czasów, o których opowiadał ten musical, z akcją umiejscowioną w londyńskim Soho i Notting Hill w 1958 roku – scenie niesławnych, trwających dwa tygodnie zamieszek na tle rasowym. Film pamięta się dziś właściwie tylko z jednego, bardzo ważnego powodu – tytułowej, wspaniałej piosenki Davida Bowie.

David Bowie na okładkach

Ale już dwa lata później muzyk wystąpił w jednym z najważniejszych obrazów lat 80. – znakomitym "Ostatnim kuszeniu Chrystusa" Martina Scorsese według powieści Nikosa Kazantzakisa. W najpełniejszym, najbardziej złożonym portrecie Jezusa w dziejach kina, w świetnej interpretacji Willema Dafoe – przedstawionego jako człowieka targanego wątpliwościami, poczuciem winy, rozdartego między świadomością swojej misji Mesjasza a pragnieniem zwyczajnego, wypełnionego dobrem życia rodzinnego, David Bowie wystąpił jako Poncjusz Piłat. Atutem filmu jest również wspaniała ścieżka dźwiękowa Petera Gabriela, która wzbudziła zainteresowanie i pomogła wypromować world music.

Dekadę później Bowie został okrzyknięty najlepszym ekranowym wcieleniem Andy'ego Warhola ze wszystkich do tej pory. Zagrał go w biografii Jean-Michela Basquiata wyreżyserowanej przez Juliana Schnabela, ze scenariuszem, który wyszedł spod pióra m.in. Lecha Majewskiego. Bowie dobrze znał Warhola, często z nim imprezował. Podczas zdjęć nosił jego autentyczną perukę, okulary i kurtkę. Ci, którzy znali Warhola osobiście, uważali, że interpretacja muzyka dosłownie wskrzesiła nowojorską legendę sztuki.

Ostatnia ważna rola Davida Bowie to Nikola Tesla w "Prestiżu" Christophera Nolana w 2006 roku. Reżyserowi zależało na tym, by charyzmatycznego inżyniera, naukowca i odkrywcę zagrał równie charyzmatyczny aktor, zwłaszcza, że rola nie była duża. Pomyślał właściwie tylko o swoim największym muzycznym idolu. Bowie spisał się wspaniale – jego Teslę pamięta się równie mocno, jak znakomity aktorski pojedynek Hugh Jackmana i Christiana Bale`a.

Jest wiele filmów, w których zamiast Davida Bowie "zagrały" jego utwory, tak świetnie wkomponowując się w ich tkankę, w ich atmosferę, że nie sposób myśleć o nich oddzielnie. To m.in. dramat szpiegowski "Sokół i Koka" Johna Schlesingera, w którym słyszymy “This Is Not America” napisaną z Patem Methenym, "Zaginiona autostrada" Davida Lyncha, rozpoczynająca się i kończąca "I'm Deranged", "Manderlay" Larsa von Triera zamykające się "Young Americans", czy wreszcie horror fantasy "Ludzie koty" Paula Schradera z muzyką Giorgio Morodera, w którym Bowie wykonuje jego utwór ze swoimi słowami - "Cat People (Putting Out Fire)". Po latach został on wykorzystany jeszcze raz, przez Quentina Tarantino, w znakomitej scenie "Bękartów wojny", w której Shosanna Dreyfus (Melanie Laurent) ubiera się i robi make-up z użyciem "barw wojennych", by przygotować się do ostatniego aktu swojej zemsty. Podobnie "Modern Love" - ta porywająca piosenka wybrzmiała i została wytańczona  w dwóch obrazach, w "Złej krwi" Leosa Caraxa i "Frances Ha" Noah Baumbacha.

Z kosmosu do radiostacji

Dla Davida Bowie muzyka była równie istotna, co jej wizualizacja oraz styl zarówno kostiumów scenicznych, jak i eleganckich strojów, w których chodził na co dzień. W ciągu ponad czterdziestu lat współkreowania swoich teledysków przybierał różne sceniczne persony – Ziggy'ego Stardusta, Aladdina Sane'a, White Thin Duke'a. Tę pierwszą – czerwonowłosego, z wygolonymi brwiami, androgynicznie wyglądającego w kosmicznych ciuchach Bowie – możemy oglądać w klipie do "Jean Genie" z 1972 roku, łączącym występ studyjny z fragmentem trasy promującej przełomowy album w jego karierze – "The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders From Mars". Artysta wygląda podobnie w "John, I'm Only Dancing" z tego samego roku i jest to pierwszy teledysk z prawdziwego zdarzenia w jego karierze. Jeden prosty pomysł polega tu na filmowaniu go w tańcu, patrzącego w skupieniu do kamery. Ten sam entourage towarzyszy filmikowi "Space Oddity", który został nakręcony dopiero w trzy lata po nagraniu tego nieśmiertelnego utworu z 1969 roku, gdy w końcu Bowie przebił się do szerszej publiczności ze swoją oryginalną muzyką dzięki piosenkom z płyty-opowieści o Ziggym Starduście. Tak samo stało się z utworem "Life on Mars?", którego wizualna odsłona – z piosenkarzem w stylowym niebieskim garniturze - powstała w 1973 roku, choć Bowie nagrał go rok wcześniej, do albumu "Hunky Dory".

David Bowie na okładkach

"Be My Wife" promujący płytę “Low” w 1977 roku – pierwszą z tak zwanej trylogii berlińskiej - jest jednym z teledysków, w których charyzma Bowiego uwydatnia się w pełnej krasie. Artysta – ubrany, jakbyśmy dziś to określili, w stylu "norm core" – jest filmowany w pomieszczeniu, na tle jasnej ściany, śpiewa i gra na gitarze spoglądając do kamery na przemian bardzo emocjonalnie i chłodno, tańcząc w nietuzinkowy sposób i... robi piorunujące wrażenie. Tak, jak w "Heroes", klipie do tytułowego, fenomenalnego utworu z drugiego albumu berlińskiego, którego styl wielokrotnie kopiowano w teledyskach kręconych dla MTV nieco później, w okresie New Wave. Szczupły, fantastycznie wyglądający David Bowie śpiewa, oszczędnie się ruszając, mocno oświetlany z tyłu – wcielenie zarówno tytułowego bohatera, jak i tajemniczego podróżnika. Ostatnią berlińską płytę, "Lodger", promował klip do piosenki "Boys Keep Swinging" z 1979 roku – wyreżyserowany przez Davida Malleta, reżysera pionierskich teledysków dla MTV - dynamiczny i zabawny, z artystą ubranym w doskonały garnitur i chórkiem pań, wyglądających jak on. Popularyzował ją również teledysk do utworu "Look Back in Anger" (także zrobiony przez Malleta) – przełomowy, bo pierwszy, gdzie akcja-narracja dopełniała opowieść zawartą w piosence, o artyście, którego własna twórczość doprowadziła do obłędu. Z tego samego albumu pochodzi utwór "DJ" (również Mallet), do którego klip pokazuje Bowie w dwóch sceneriach – na zatłoczonej ulicy i w studiu radiowym, gdzie doskonale się bawi prezentując płyty.

Chrystus w barze i Łazarz w szafie

David Bowie chętniej i szybciej, niż inne gwiazdy ery wczesnej MTV powitał wideoklipy jako ciekawe medium dla swojej muzyki. I tak, jak śmiało eksperymentował z dźwiękami, tak samo chętnie poszukiwał nowych rozwiązań dla obrazu. Pierwszy utwór promujący album "Scary Monsters (and Super Creeps)" z 1980 roku, "Ashes to Ashes", wyreżyserowane przez Davida Malleta, z pewnością należy do tych teledysków, które zmieniły sztampę MTV. Autobiograficzne "Ashes to Ashes", przywołujące majora Toma ze "Space Oddity" to prawdziwy wideoart, teledyskowy kamień milowy, gdzie intrygujące obrazy – są tu również efekty specjalne - przeplatają się ze sobą, tworząc łańcuch zagadkowych kadrów: Bowie wędruje przez pustynię, siedzi w celi wyściełanej pikowanym materiałem, stoi w wodzie ubrany w kostium Pierrora, do tego akompaniuje mu dziwny chórek... Obrazy w połączeniu z piękną muzyką i przejmującym tekstem budują wrażenie alienacji i rozpaczy. Drugim wideo promującym “Scary Monsters” było "Fashion" (robota Malleta), już nie tak pionierskie, jak "Ashes to Ashes", lecz i tak przykuwające uwagę występem Bowie zmontowanym ze scenami rozgrywającymi się w szkole artystycznej.

Przy okazji płyty "Space Odity" należy tutaj wspomnieć, że postać Majora Toma – astronauty zaginionego w kosmosie, którego do życia w swoich tekstach powołał Bowie – dodatkowo unieśmiertelnił komandor Chris Hadfield, kanadyjski kosmonauta, który (jako pierwsza osoba w historii) nakręcił teledysk w kosmosie w hołdzie Davidowi Bowie. Historia zatoczyła przewrotne, symboliczne koło – tytułowy utwór z płyty "Space Oddity" został napisany przez Bowie w 1969 roku po obejrzeniu przez niego filmu "2001: Odyseja Kosmiczna" Stanleya Kubricka, a miał swoją premierę pięć dni przed startem Apollo 11 i jego lądowaniem na Księżycu z Neilem Armstrongiem i Buzzem Aldrinem na pokładzie. Utwór od razu stał się największym przebojem muzyka, a 44 lata później (w 2013 r.) na rynku teledysków cyfrowych cały świat obiegło opublikowane na You Tube nagranie z kosmosu, którym szef stacji kosmicznej żegna się wracając na Ziemię... 

David Bowie na okładkach

Wraz z albumem "Let`s Dance" z 1983 roku, nagranym jako próba eksperymentu z łatwiejszą, popowo brzmiącą muzyką, David Bowie zyskał ogromną popularność i nowych, młodszych fanów, często nie znających jego wcześniejszych dokonań z lat siedemdziesiątych i końca lat sześćdziesiątych. Teledysk z tytułową piosenką z tej płyty – znów nakręcony przez Davida Malleta – z racji wspaniałej muzyki i klarownego przekazu padającego z telewizyjnego ekranu został zapamiętany przez całe pokolenie. Klip powstał w australijskiej Nowej Południowej Walii, w barze w miejscowości Carinda oraz w Warrumbungle National Park w pobliżu Coonabarabran. Sceny z elegancko ubranym Bowiem grającym w barze ze swoim zespołem zmontowane są z historią aborygeńskiej pary – w tych rolach Joelene King i Terry Roberts – pokazywanej w różnych okolicznościach, będących przykładem zachodnich stereotypów kulturowych, jak czerwone buty z tekstu piosenki, które oglądamy w teledysku. Artysta nazwał go prostym i bezpośrednim, antyrasistowskim przesłaniem.

Kolejny świetnie się sprzedający album, "Tonight" z 1984 roku, popularyzował przebój "Blue Jean", dla którego powstały dwa teledyski – dwudziestominutowy krótki metraż i zmontowany z niego, "zwykły" klip, w którym Bowie tylko śpiewa. W filmie, wyreżyserowanym przez Juliena Temple ("Absolutni debiutanci"), muzyk zagrał trzy postaci: gwiazdora Screaming Lorda Byrona, Vica, próbującego poderwać dziewczynę wmawiając jej, że zna Byrona oraz samego siebie. W teledysku słychać jeszcze dwie inne piosenki - "Don't Look Down" z tej samej płyty i "Warszawę" z "Low". Film jest przykładem na poczucie humoru Bowiego i jego dystans do samego siebie. Wiele autoironicznych wtrętów odnosi się do jego kariery, m.in. niegdysiejsze uzależnienie od kokainy. Podobnie dzieje się w klipie do piosenki napisanej specjalnie do filmu "Labirynt" z 1986 roku - "Underground". Widzimy w nim i Ziggy'ego Stardusta, i Aladdina Sane`a, i Thin White Duke'a, i Bowiego-aktora grającego Króla Goblinów, i samego siebie w niebieskim garniturze a nawet swoje kreskówkowe wcielenie.

Z teledysków artysty zrealizowanych w latach dziewięćdziesiątych zapada w pamięć przede wszystkim "I'm Afraid of Americans" z płyty "Earthling" z 1997 roku, w którym ogarnięty paranoją bohater ucieka przez cały Nowy Jork przed... Trentem Reznorem z Nine Inch Nails. Oglądamy wiele aktów przemocy, odniesień do filmów, m.in. "Taksówkarza" i "Dnia żywych trupów" oraz symboli religijnych.

Jest ich pełno również w klipie z tytułową piosenką z albumu "The Next Day" z 2013 roku, zrealizowanym przez kanadyjską reżyserkę Florię Sigismondi. Bowie zagrał w nim postać budzącą skojarzenia z Chrystusem, Gary Oldman – biskupa a Marion Cotillard – prostytutkę broczącą krwią ze stygmatów. Akcja rozgrywa się w barze pełnym półnagich kobiet, serwowane są tam między innymi gałki oczne na talerzu – to odniesienie do świętej Łucji. W teledysku do "The Stars (Are Out Tonight)", (w reżyserii Sigismondi), Bowie i Tilda Swinton grają męża i żonę – małżeństwo z przedmieść – uparcie śledzone przez reportera tabloidu. W pewnej chwili współczesny Bowie – "mąż" – zostaje skonfrontowany z młodszą wersją samego siebie, prawdziwego Davida Bowie (w tej roli norweska modelka) i poucza ją, że dzisiejszej muzyki nie da się słuchać... W filmie wystąpiły jeszcze inne androgynicznie wyglądające postaci – holenderska topmodelka Saskia de Brauw i australijska modelka transgender Andreja Pejić. Klip prezentujący inny utwór z tej samej płyty, "Love Is Lost", został nakręcony przez Bowie w jego apartamencie na Manhattanie w ciągu weekendu za cenę 12 dolarów i 99 centów – tyle kosztował flash drive – we współpracy z fotografem oraz swoją wieloletnią asystentką i zaraz potem wrzucony przez niego do Internetu. W tym artystycznym filmie Bowie wykorzystał drewniane lalki Pierrota i Thin White Duke'a, wykonane niegdyś w Creature Shop Jima Hensona.

David Bowie na okładkach

Ostatni, dwudziesty piąty album w karierze Davida Bowie, "Blackstar", promował niemal dziesięciominutowy film wyreżyserowany dla tytułowego utworu w listopadzie 2015 roku. To jeden z najbardziej udanych, artystycznych teledysków muzyka, który sportretował w nim trzy postacie: introwertycznego, niewidomego "Button Eyes", ekspresyjnego oszusta oraz kapłana trzymającego księgę z czarną gwiazdą na okładce. "Blackstar" ma wątki science fiction – nad inkrustowaną klejnotami czaszką nieżyjącego astronauty (czyżby majora Toma?) kobiety, mieszkanki pozaziemskiego miasta, odprawiają zagadkowy rytuał. (Jeden z utworów "Blackstar" wszedł w skład ścieżki muzycznej filmu "Marsjanin" Ridleya Scotta, który jest adaptacją powieści Andy Weira. Tym samym historia astronauty pozostawionego samego sobie na Marsie, nominowana do Oscara 2016 w dziewięciu kategoriach, w tym jako "Najlepszy film", jest ostatnim tytułem, w którym za życia Davida Bowie użyto jego piosenki - przyp. red.).

I na koniec – "Lazarus" – ostatni klip w karierze Davida Bowiego – został opublikowany w Internecie tuż przed jego śmiercią. Utwór pochodzący z "Blackstar" jest również częścią musicalu "Lazarus" napisanego przez artystę dla teatru off-broadwayowskiego. W teledysku widzimy muzyka jako Button Eyes – z zabandażowanymi oczami a na ich miejsce przyszytymi guzikami – leżącego na łożu śmierci. Na końcu filmu, będącego epitafium artysty, Bowie wchodzi do szafy, niczym bohaterowie serii książek o Narnii, dla których ten mebel był sposobem do przedostania się do innego świata. I w tak śmiały wizualnie sposób, zostawiający furtkę – jak zwykle – do interpretacji widzów oraz słuchaczy, odszedł wielki muzyk, erudyta i intelektualista.

Anna Kilian, współpraca Sandra Wilk

© Audiowizualni.pl 2016
zdjęcia promocyjne i collage okładek z Davidem Bowie: www.davidbowie.com

Dodatkowe informacje:

David Bowie naprawdę nazywał się David Robert Jones. Swoje nazwisko sceniczne przyjął prawdopodobnie od nazwy długiego noża, by nie mylono go z perkusistą The Monkees noszącym nazwisko Davy Jones. Urodził się 8 stycznia w 1947 roku w Londynie, zmarł 10 stycznia 2016 roku w Nowym Jorku. Był piosenkarzem, autorem tekstów, kompozytorem, muzykiem multiinstrumentalistą, aranżerem, producentem muzycznym, a także aktorem i malarzem. Jego płyty sprzedały się w blisko 150-milionowym nakładzie, co sprawia, że był jednym z najlepiej sprzedających się artystów rockowych wszech czasów.

Filmografia Davida Bowie:

Filmy fabularne:

"The Image", reż. Michael Armstrong (1967)
"Niewinni żołnierze" ("The Virgin Soldiers"), reż. John Dexter (1969)
"Człowiek, który spadł na Ziemię" ("The Man Who Fell to Earth"), reż. Nicolas Roeg (1976)    
"Zwyczajny żigolo" ("Schöner Gigolo, armer Gigolo"), reż. David Hemmings (1978)
"Christiane F. – My, dzieci z dworca Zoo" ("Christiane F. - Wir Kinder vom Bahnhof Zoo"), reż. Uli Edel (1981)
"Baal", reż. Alan Clarke (1982)
"Zagadka nieśmiertelności" ("The Hunger"), reż. Tony Scott (1983)
"Wesołych świąt, pułkowniku Lawrence" ("Merry Christmas Mr. Lawrence"), reż. Nagisa Ōshima (1983)
"Żółtobrody" ("Yellowbeard"), reż. Mel Damski (1983)
"Ucieczka w noc" ("Into the Night"), reż. John Landis (1985)
"Absolutni debiutanci" ("Absolute Beginners"), reż. Julien Temple (1986)
"Labirynt" ("Labyrinth"), reż. Jim Henson (1986)
"Ostatnie kuszenie Chrystusa" ("The Last Temptation of Christ"), reż. Martin Scorsese (1988)
"The Linguini Incident", reż. Richard Shepard (1991)
"Twin Peaks: Ogniu krocz ze mną" ("Twin Peaks: Fire Walk with Me"), reż. David Lynch (1992)
"Basquiat – Taniec ze śmiercią" ("Basquiat"), reż. Julian Schnabel (1996)
"Il Mio West", reż. Giovanni Veronesi (1998)
"Everybody Loves Sunshine", reż. Andrew Goth (1999)
"Sekret pana Rice" ("Mr. Rice's Secret"), reż. Nicholas Kendall (2000)
"Zoolander", reż. Ben Stiller (2001)
"Artur i Minimki" ("Arthur et les Minimoys"), reż. Luc Besson (2006) - rola dubbingowana
"Prestiż" ("The Prestige"), reż. Christopher Nolan (2006)
"Sierpień" ("August"), reż. Austin Chick (2008)
"Bandslam", reż. Todd Graff (2009)

Seriale:

"Życie jak sen" ("Dream On") - 1991
"The Hunger" - 2000
"Statyści" ("Extras") - 2006
"SpongeBob Kanciastoporty" ("SpongeBob SquarePants") - 2007 - rola dubbingowana

Filmy dokumentalne:

"Imagine: John Lennon", reż. Andrew Solt (1988)
"Bob Geldof: Saint or Singer?", reż. Mike Connolly (2004)
"The Rutles 2: Can't Buy Me Lunch", reż. Eric Idle (2004)
"Fashion Rocks", reż. Lewis Friedman, Eugene Pack (2005)
"Françoise Hardy - Tant de belles choses", reż. Jean-Pierre Devilliers     (2005)
"The Love We Make", reż. Bradley Kaplan, Albert Maysles (2011)
"Clockwork Orange County", reż. Jonathan W.C. Mills (2012)
"David Bowie: Five Years", reż. Francis Whately (2013)

Dyskografia Davida Bowie:

Albumy studyjne:

Blackstar (8 stycznia 2016 r.)
The Next Day (2013)
Reality (2003)
Heathen (2002)
Hours... (1999)
Earthling (1997)
1.Outside (1995)
Black Tie White Noise (1993)
Never Let Me Down (1987)
Tonight (1984)
Let's Dance (1983)
Scary Monsters (and Super Creeps) (1980)
Lodger (1979)
Heroes (1977)
Low (1977)
Station to Station (1976)
Young Americans (1975)
Diamond Dogs (1974)
Pin Ups (1973)
Aladdin Sane (1973)
The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars (1972)
Hunky Dory (1971)
The Man Who Sold the World (1970)
Space Oddity (1969)
David Bowie (1967)

© Audiowizualni.pl 2016
zdjęcia promocyjne i collage okładek z Davidem Bowie: www.davidbowie.com

AddThis Social Bookmark Button
 
 
 
 
Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!