Audiowizualni.pl

Serwis informacyjny polskich producentów filmów fabularnych, dokumentalnych, animowanych i programów telewizyjnych

Jesteś tutaj: Home Partnerzy Magazyn Filmowy SFP Reportaż a film dokumentalny [Magazyn Filmowy SFP]

Reportaż a film dokumentalny [Magazyn Filmowy SFP]

Wystąpienie prof. dr. hab. Mikołaja Jazdona na Forum SFP w Krakowie 3 czerwca, podczas 57. Krakowskiego Festiwalu Filmowego.

Reportaż jest filmem dokumentalnym. Reportaż nie jest filmem dokumentalnym. Paradoksalnie te dwa przeciwstawne zdania mogą okazać się prawdziwe, jeśli opatrzymy je stosownym komentarzem.

Reportaż jest filmem dokumentalnym ponieważ należy do rodzaju filmowego określanego właśnie mianem filmu dokumentalnego. W jego ramach mieści się szerokie spektrum różnych gatunków i podgatunków. Jednym z nich jest reportaż rozumiany jako filmowa relacja z wydarzenia.

Z drugiej strony istnieje praktyka określania dwóch odmiennych sposobów realizowania utworów niefikcjonalnych (dokumentalnych) zupełnie niezwiązana z rozróżnieniem zaprezentowanym powyżej. Polega ona na przeciwstawianiu „filmu dokumentalnego” „reportażowi”, lub, doprecyzowując, „reportażowi telewizyjnemu” (dla podkreślenia tego szczególnego użycia obu określeń biorę je tutaj w cudzysłów). Wówczas terminy te („reportaż” i „film dokumentalny”) odnoszą się do utworów realizowanych w odmienny sposób, z inną intencją, dla różnych celów, oraz w odmiennym systemie produkcji. W takiej sytuacji, ujmując rzecz w dużym uproszczeniu i dla wskazania najistotniejszej różnicy, mamy do czynienia po jednej stronie z „reportażem”, nakręconym w stosunkowo krótkim czasie i dla pewnych doraźnych celów informacyjnych, bądź interwencyjnych, a z drugiej z „filmem dokumentalnym”, utworem o określonych aspiracjach artystycznych, zrealizowanym z zamiarem zaprezentowania autorskiej interpretacji faktów, zebranych w bardziej złożonym procesie produkcji.

Za przykład do zilustrowania powyższego rozróżnienia niech posłużą dwa utwory na ten sam temat, „reportaż” i „film dokumentalny” (by posłużyć się tymi terminami w ich znaczeniu „jakościowym”, gdyż w innym sensie, jako relacje z wydarzenia, oba są różnego typu reportażami) należące do klasyki polskiego kina: Lody ruszyły oraz Powódź, oba nakręcone w 1947 roku. Pierwszy to „reportaż” wyświetlany jako wydanie specjalne Polskiej Kroniki Filmowej, podpisany wyłącznie nazwiskami trzech operatorów filmowych, którzy wykonali do niego zdjęcia, oraz opatrzony publicystycznym komentarzem, relacjonującym wydarzenia z klęski żywiołowej ostatnich tygodni. Powódź to skomponowany z tych samych (choć nie wyłącznie) materiałów zdjęciowych, pozbawiony komentarza (zastąpiono go muzyką) „film dokumentalny” autorstwa Jerzego Bossaka i Wacława Kaźmierczaka. Można go określić mianem dokumentalnej opowieści o potopie i świecie odradzającym się po klęsce żywiołowej. Ta detaliczna narracja o powodzi w Polsce przekracza swoją dosłowność, stając się uniwersalną narracją o walce ludzi z kataklizmem, o nadziei i potędze wspólnego działania. Obraz wypełniają symbole wizualne, które czynią filmowy przekaz uniwersalnym. Inaczej niż w przypadku „reportażu” Lody ruszyły dystans czasowy dzielący sfilmowane wydarzenia i moment zaprezentowania ich widowni nie odgrywa już tak znaczącej roli. Powódź jest bowiem utworem o klęsce żywiołowej w ogóle, a nie wyłącznie o tej z 1947 roku.

Oczywiście, i w dokonanym powyżej rozróżnieniu, znajduje się pewne uproszczenie pomocne dla pokazania tego, co najbardziej istotne w użyciu określeń „reportaż” i „film dokumentalny”, o których tutaj mowa. Nie należy bowiem rzeczy upraszczać i twierdzić, że „reportaż” jest czymś gorszym, pośledniejszym w stosunku do „filmu dokumentalnego”. Chodzi bardziej o role i funkcje przynależne utworom, które zaliczylibyśmy do „reportaży”. Realizowane dla telewizji (emitowane w specjalnych pasmach emisyjnych w TV) i portali internetowych służą przekazywaniu bieżących informacji w znanej, sprawdzonej i oswojonej przez odbiorcę formie. W jakimś sensie posiadają swój „termin ważności”, po którym stają się materiałem archiwalnym (ujawnia się tu ich pokrewieństwo z newsem), choć stwierdzenie to może okazać się nie tak jednoznaczne i oczywiste w wypadku konkretnych utworów emitowanych w TV jako „reportaże”.

„Reportaż telewizyjny”, gdyż to o nim głównie mowa – i „film dokumentalny” przynależą niejako do dwóch porządków, zarówno jeśli idzie o cel ich powstawania, formę i sposób dystrybucji. Szczególnie wyraźnie jest ten podział zarysowany w naszej rodzimej tradycji. „Reportaż telewizyjny”, wywodzący się z kroniki filmowej (wyświetlanej w erze przedtelewizyjnej w kinach), jest gatunkiem blisko związanym z dziennikarstwem, silnie akcentującym aktualność przekazu i korzystającym z form wyraźnie skonwencjonalizowanych, a przy tym realizowanym w odpowiednio krótkim czasie, by ów postulat aktualności spełnić. „Reportaże” nie są recenzowane w prasie, nie trafiają na festiwale filmów dokumentalnych – z wyjątkiem tych poświęconych właśnie twórczości reporterskiej i telewizyjnej – rzadko wspomina się o nich na stronach podręczników historii filmu.

„Film dokumentalny” – w znaczeniu, w jakim jest tutaj rozpatrywany – dąży bardziej w stronę utworu filmowego niż dziennikarskiego, pretenduje do porównań z filmem fabularnym, tak jak dokumentalista bardziej czuje się reżyserem niż dziennikarzem. I znów warto tu zwrócić uwagę na polski kontekst, tradycję kina dokumentalnego realizowanego przez dziesięciolecia – od zakończenia drugiej wojny światowej – w wytwórniach filmowych (np. WFD, WFO), z których utwory trafiały do kin, a z czasem także do telewizji, a ich twórcami byli reżyserzy, absolwenci szkół filmowych.

Na gruncie polskiej szkoły dokumentu została wypracowana wizja „filmu dokumentalnego” jako utworu artystycznego, którego twórca dąży zarówno do poszerzenia tematów dostępnych kamerze dokumentalnej, jak i do rozwoju warsztatu i samej formy, będącej autorską wypowiedzią na temat konkretnych zdarzeń, ludzi czy zjawisk. To właśnie tego rodzaju twórczość bywa recenzowana – szczególnie, jeśli trafia do kin, na DVD, czy emitowana jest w TV w specjalnych pasmach emisyjnych. Prezentowana jest na festiwalach filmów dokumentalnych, opisywana w tomach traktujących o historii X Muzy. Na tym polu polskie kino drugiej połowy XX wieku osiągnęło szczególnie wiele w porównaniu z dokumentalistami innych krajów, podnosząc rangę artystyczną filmu dokumentalnego. Wyrazistym, a zarazem reprezentatywnym przykładem, jest w tym kontekście twórczość filmowa jednego z najbardziej cenionych w świecie polskich reżyserów, Krzysztofa Kieślowskiego. Uznanie zyskały zarówno jego utwory fabularne, takie jak Krótki film o zabijaniu, jak i dokumentalne w rodzaju Gadających głów.

Jednakże w latach 90. ten sam Kieślowski zwracał uwagę na dramatyczną zmianę, jaka dokonała się w przestrzeni medialnej. Wieścił zmierzch „filmu dokumentalnego”, który zniknął z kin i stał się gatunkiem telewizyjnym z wszystkimi tego konsekwencjami. Został wyparty przez „reportaż”, rozumiany jako „poluźnienie” formy i banalizację przekazu. Wybitny dokumentalista, praktyk i teoretyk, Kazimierz Karabasz, pisał pod koniec tej samej dekady, że film dokumentalny stał się towarem i wobec tego został przymuszony do zajmowania się „chodliwymi” tematami, takimi jak „aktualne zdarzenia społeczne i polityczne, rocznice patriotyczne, tematy dyżurne (ekologia, AIDS, narkotyki, terroryzm…), wspomnienia kombatanckie i martyrologiczne, portrety zasłużonych działaczy i bojowników opozycji”. I dodawał: „A co poza tym? Co z całą »resztą«, to znaczy normalnym życiem 38-milionowego kraju w setkach i tysiącach jego przejawów? To istnieje jako szare, niezbyt ważne tło, które można wtłoczyć do dziennika telewizyjnego i paru publicystycznych magazynów…”.

Swoiste odrodzenie „filmu dokumentalnego” stało się możliwe wraz z powstaniem Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej (2005), który mocno wsparł realizację autorskiego kina dokumentalnego. Istotną rolę odegrał też cyfrowy przełom technologiczny i światowa emancypacja filmu dokumentalnego. Zaczął on pojawiać się w kinach i na coraz liczniejszych festiwalach oraz przeglądach, na płytach DVD i portalach internetowych. Istotnym wymiarem tej twórczości jest właśnie dystansowanie się od „reportażowego” sposobu opowiadania i dążenie do świadomego rozwijania formy „filmu dokumentalnego” pojmowanej, by posłużyć się pamiętnym określeniem Johna Griersona, „jako twórcza interpretacja rzeczywistości”.

Mikołaj Jazdon

Magazyn Filmowy SFP 2017

AddThis Social Bookmark Button
 
 
 
 
Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!