Chcemy umacniać polskich twórców - rozmowa z Manuelem Rougeronem, prezesem zarządu i dyrektorem generalnym nc+ [Magazyn Filmowy]

Czy jest pan amatorem kina?
Oglądam praktycznie wszystko. Czy to czyni ze mnie amatora kina? Nie jestem pewien. Z pewnością jestem filmowym łasuchem.

Czy mógłby pan opisać swój gust filmowy? Jakich twórców pan ceni?
Jestem wielkim fanem Ridleya Scotta. Jego kino do mnie przemawia: trochę fantastyczne, realizowane przy użyciu zadziwiających środków. Lubię również zupełnie inny, nietypowy styl Larsa von Triera. Jego film Przełamując fale głęboko mnie poruszył. Kino von Triera jest czyste, w pewien sposób w opozycji do środków stosowanych przez Ridleya Scotta. Dziś panuje światowa moda na seriale, które są coraz lepsze. Do seriali mam również bardzo łakomy stosunek i uprawiam dużo tzw. binge-watchingu. Bardzo podobał mi się Belfer ze względu na świetny scenariusz. Uważam, że poziom polskich seriali uległ radykalnemu polepszeniu. Podobała mi się również Wataha, choć koniec pierwszego sezonu niezupełnie mnie usatysfakcjonował. Jestem też fanem Porzuconego wg Harlana Cobena. Lubię również najnowsze produkcje Canal+ we Francji. Bardzo doceniam Biuro szpiegów – świetnie zrobione i dobrze napisane. Mam dość eklektyczny gust, choć przyznaję, że gorzej odnajduję się w amerykańskich produkcjach serialowych.

Jakie są plany Canal+ w zakresie produkcji filmowej i serialowej?
Naszym celem są dwa seriale – jeden na wiosnę, drugi na jesieni – oraz od 8 do 10 filmów rocznie. Trwają zdjęcia do drugiego sezonu Belfra, który będzie gotowy na jesień. Pracujemy też nad kolejnymi projektami serialowymi. To m.in. Nielegalni na motywach tetralogii Vincenta V. Severskiego („Nielegalni”, „Niewierni”, „Nieśmiertelni”, „Niepokorni”) oraz Król, który będzie adaptacją powieści Szczepana Twardocha. Na etapie developmentu literackiego są kolejne seriale. Część z nich powstaje w ramach programu Canal+ Series Lab, we współpracy ze Szkołą Wajdy. Jeśli chodzi o produkcję filmową, to mamy kilka wspólnych projektów ze Studiem Munka: m.in. 53 wojny – debiut Ewy Bukowskiej na motywach książki „Miłość z kamienia” Grażyny Jagielskiej, z Magdaleną Popławską w roli głównej oraz debiut reżyserski Piotra Domalewskiego Cicha noc, w którym pierwsze skrzypce zagra Dawid Ogrodnik. Jesteśmy również koproducentem filmów, które są w trakcie realizacji i wkrótce wzbogacą program Canal+, m.in. Żużel Doroty Kędzierzawskiej, Pewnego razu w listopadzie… Andrzeja Jakimowskiego, Dzikie róże Anny Jadowskiej czy Volta Juliusza Machulskiego. Chcielibyśmy również zaangażować się w europejskie koprodukcje, które dałyby nam szersze możliwości pod względem budżetowym.

Jaki format sprawdza się dziś najlepiej przy produkcjach serialowych?
Od 8 do 10 odcinków. Realizujemy też czasami mini-seriale, ale taki format mniej odpowiada naszym potrzebom jako nadawcom. Przy 10 odcinkach możemy już zaobserwować pewną formę „uzależnienia” u odbiorców. Dobrym przykładem jest Belfer, którego oglądalność rosła z tygodnia na tydzień. 8-10 odcinków to dobry format. Ja wolę seriale 10-odcinkowe, ale rozciąganie na siłę scenariusza, gdy brakuje treści, nie ma najmniejszego sensu.

Jaka jest specyfika polskich odbiorców na tle innych krajów?
Nie dostrzegam większych różnic. To, co sprawdza się na arenie międzynarodowej, sprawdza się wszędzie. Specyfika polskiego kina polega na jego wyrafinowaniu technicznym. Myślę, że jest to ważny atut polskich twórców. Prawda jest taka, że kontent produkowany lokalnie jest zawsze bliższy odbiorcom niż to, co możemy im zaproponować z zagranicy. Jest to związane m.in. z językiem. Mimo że w Europie Wschodniej głos lektora nie jest niczym szokującym, to przyjemniej jest oglądać program nakręcony w rodzimym języku.

Jakie są najważniejsze kryteria decydujące o wyborze projektów serialowych i filmowych, w które angażuje się Canal+?
Wartość filmu czy serialu opiera się na scenariuszu. Bardzo ważna jest też kwestia castingu (zarówno obsady aktorskiej, jak i ekipy technicznej) oraz rys charakterologiczny postaci. To szczególnie istotne, zwłaszcza w przypadku seriali, by bohaterowie mieli ciekawe i wyraziste osobowości, by na tej bazie zbudować historię. Przede wszystkim szukamy pomysłów, które spełnią oczekiwania naszych widzów. Dziś bardzo dobrze sprawdzają się komedie i kryminały.

Czy plany platformy nc+ zakładają dalsze rozszerzenie oferty po ostatnim wprowadzeniu usług internetowych i telefonicznych?
Pracujemy teraz bardzo intensywnie z ekipą TVN nad ofertą telewizji OTT (Over-The-Top), która powinna być gotowa przed końcem roku. Będzie to związane ze znacznym rozszerzeniem oferty platformy. W nc+ przekroczyliśmy już granicę dzielącą nas od telewizji w jej tradycyjnym ujęciu, polegającej na linearnym i statycznym odbiorze. Dziś możemy oglądać nasze programy, gdzie tylko chcemy – na tabletach czy telefonach. Nasza pozycja w tym wymiarze jest niezwykle silna: nc+ GO bardzo dobrze prosperuje, na tę chwilę mamy już przeszło 400 tys. użytkowników. Kolejnym krokiem będzie OTT.
Przed końcem roku planujemy również wprowadzić nowy dekoder UHD (Ultra High Definition). Technologia UHD będzie niewątpliwie stopniowo wypierać HD, a nam zależy na tym, by wyjść naprzeciw przyszłościowym rozwiązaniom. Pytanie, jak będzie przebiegać monetyzacja nowego serwisu, i czy nasi abonenci będą gotowi ponieść dodatkowy koszt? Nie jestem o tym przekonany. Niemniej, jesteśmy platformą premium, więc podążanie za nowymi technologiami jest dla nas istotne, gdyż przynosi naszym widzom korzyści.

Jak widzi pan przyszłą współpracę między SFP a nc+? W jaki sposób możemy razem wpływać na rozwój polskiej kinematografii i wzmacniać pozycję polskich filmowców?
Platforma nc+ bardzo aktywnie uczestniczy w działaniach mających na celu umacnianie pozycji polskich twórców. Wspieramy Polski Instytut Sztuki Filmowej oraz inne organizacje reprezentujące interesy polskiego środowiska filmowego. Niemniej, jest temat, którym przemysł audiowizualny powinien się niezwłocznie zająć. Mam na myśli piractwo. Nie możemy na dłuższą metę inwestować w kraju, który nie daje nam skutecznych narzędzi do walki ze zjawiskiem, które rozrasta się do zatrważających rozmiarów. Jeżeli przemysł filmowy nie zmobilizuje się do uregulowania tej kwestii, to przestanie się rozwijać. W Europie dostrzegamy coraz więcej inicjatyw dążących do zwalczania piratów. Chcielibyśmy, by Polska również się w nie zaangażowała. Wraz ze stopniowym rozpowszechnianiem sieci szerokopasmowej (co jest z kolei pozytywnym zjawiskiem), problem piractwa w Polsce będzie się pogłębiał. Potrzebujemy instytucji współpracującej z całym przemysłem audiowizualnym, której podstawowym zadaniem byłaby walka z piratami. Potencjał przemysłu filmowego w Polsce byłby znacznie większy, gdyby powstało prawdziwe, antypirackie lobby. Uregulowanie tej kwestii leży w interesie artystów.

rozmawiała Katarzyna Ziembicka

Magazyn Filmowy SFP, lipiec/sierpień 2017

AddThis Social Bookmark Button