Audiowizualni.pl

Serwis informacyjny polskich producentów filmów fabularnych, dokumentalnych, animowanych i programów telewizyjnych

Jesteś tutaj: Home Postprodukcja Dźwięk Muzyka filmowa - Konsultacja muzyczna w filmie

Muzyka filmowa - Konsultacja muzyczna w filmie

Konsultant muzyczny to osoba, która m.in. pomaga reżyserowi dobrać soundtrack do filmu i jest ekspertem z zakresu muzyki. Może wskazać reżyserowi najlepszego kompozytora, lub sam zaproponować poszczególne piosenki, które będą ilustrować film. Pełni on m.in. funkcję doradczą - zarówno dla reżysera, jak i producenta.

Konsultant to także człowiek od papierowej roboty związanej z wybranymi przez reżysera utworami. Podejmuje wszelkie możliwe działania, w celu pozyskania praw, które są potrzebne do synchronizacji muzyki w filmie. Metaforycznie ujmując: „Jeśli kompozytor to ogrodnik, który sadzi kwiaty - to konsultant muzyczny jest tzw. florystą. Zna najlepszych i najciekawszych ogrodników i wie również, który z nich ma te kwiaty najpiękniejsze. Co więcej – układa z nich zachwycające bukiety.” – mówi Paweł Juzwuk.

Synchronizacja muzyki w filmie

Synchronizacja muzyki w filmie to sprawienie, że utwór muzyczny staje się nierozerwalnym elementem utworu filmowego. Aby zaistniała taka sytuacja, po wyborze piosenki, trzeba uzyskać zgodę właścicieli praw autorskich i pokrewnych. Zatem konsultacja muzyczna to także praca polegająca na odnalezieniu właścicieli praw do utworów zawartych na soundtracku. Trzeba do nich dotrzeć – co niejednokrotnie jest bardzo trudne i czasochłonne. Trzeba przedstawić projekt, wybraną scenę z osadzoną muzyką, niejednokrotnie namówić do współpracy, uzyskać zgodę, stworzyć umowy i nabyć tzw. licencje.

Bardzo mozolnym zadaniem jest sam proces doboru muzyki do filmu. Czasem następuje to już na etapie pisania scenariusza, niejednokrotnie, w momencie gdy reżyser jest w zdjęciach, a czasem, gdy film jest montowany. Wówczas konsultant ogląda film i stara się wczuć w jego całościowy nastrój. Reżyser wytycza kierunki, zamawia konkretne utwory, prosi o propozycje w danym nurcie lub klimacie. Wskazuje te, które najlepiej współgrają z dziełem.

„Ten etap trochę przypomina pracę stylisty, który ubierając niemal nagiego człowieka, stwarza jego wizerunek, nadając mu charakter poprzez ubranie” – podkreśla Juzwuk. Może więc odziać go w klasyczny garnitur, tak żeby wyglądał idealnie niczym na jakimś bankiecie. Może też zastosować ubiór na luzie – tzw. casual look. Na tej zasadzie można „ubrać” każdy film na różne sposoby.

Reżyser i producent zazwyczaj decydują o tym jak to „ubranie” powinno wyglądać – a właściwie brzmieć. Często działa tu zasada, że dobierana jest odpowiednia muzyka do epoki, w której rozgrywa się akcja filmu. Diametralne różnice dotyczą komedii i horroru oczywiście. „Bezkres oceanu dostępnej muzyki” stwarza wielkie pole do popisu dla konsultanta muzycznego. Jeśli tenże zrobi wszystko by znaleźć utwory, które będą się kojarzyły z tym właśnie jednym wyłącznie filmem – to mówiąc krótko: wygrywa. Wygrywa, bo połączenie muzyki i obrazu, a co za tym idzie - cała scena – staje się wprost niezapomniane dla widza. A utwór wykorzystany w scenie zaczyna się kojarzyć już wyłącznie z tym filmem. Przykładem idealnym są tu utwory osadzone w filmach Quentina Tarantino.

Konsultant a inne osoby z planu filmowego. Podział ról

Sam proces decydowania o odpowiedniej warstwie muzycznej do filmu można tu przybliżyć na przykładzie filmu „Baby Bump” (reż. Kuba Czekaj, 2015).

„Od samego początku, pewne było, że muzyka odgrywać będzie w nim ważną rolę. Reżyser miał pełną wizję filmu, wskazał muzyków i poszczególne utwory, które chciałby wykorzystać w filmie ale poprosił również o zaproponowanie kolejnych tematów muzycznych, które mogłyby ilustrować poszczególne sceny.” – mówi Paweł Juzwuk, który przy "Baby Bump" pełnił funkcję konsultanta muzycznego. Oczywiste było to, że piosenki będą korespondowały z treścią scen. Miały być swego rodzaju narratorem, lub  po prostu komentarzem do tego, co się dzieje na ekranie – na różne sposoby – czasem dosadnie, czasem metaforycznie.

Najważniejszym celem było przyniesienie reżyserowi utworów z różnych epok, w różnym stylu, ale za to takich, które idealnie klimatem, tekstem lub aurą wpasują się do scen, podbiją jej wydźwięk, lub zilustrują.

W pracy nad muzyką do filmu „Ostatnia rodzina” (Reż. Jan P. Matuszyński) opowiadającego historię rodu Beksińskich, sytuacja jest z goła inna niż ta przedstawiona powyżej. W przypadku tego filmu, już w scenariuszu zapisana została niemal cała muzyka. Wówczas, konsultant musi dotrzeć do właścicieli praw autorskich i pokrewnych, by uzyskać zgody na wykorzystanie ich utworów w filmie. Ewentualnie, zaproponować „zamienniki” jeśli któryś mógłby być niemożliwy do wykorzystania, oraz nabyć licencje.

Podsumowując, wybrane zadania jakie ma przed sobą konsultant do wykonania to:

- znalezienie utworów, które korespondują z treścią filmu
- określeniu miejsca wejścia i/lub zakończenia się danego utworu w scenie
- znalezienie właścicieli praw do tych utworów
- pozyskanie zgód na synchronizację
- podpisanie umów
- przygotowanie metryki filmu (czyli spisu całej muzyki, która pojawia się w filmie)

Czasami (np. w reklamie) konsultant nawet nie ogląda filmu,  tylko dostaję listę utworów, do których ma za zadanie zdobyć zgody. Zdarzają się również sytuacja odwrotne - reżyser przychodzi do konsultanta z gotowym filmem i prosi o „ubranie go w muzykę”. Wtedy reżyser otrzymuje od konsultanta zazwyczaj kilka propozycji do wyboru. W procesie postprodukcji, konsultant jest w stałym kontakcie z tzw. pionem dźwiękowym, współpracuje też również blisko z producentem, kierownikami produkcji i oczywiście z kompozytorami. Coraz częściej także z dystrybutorami – np. przy wyborze muzyki do zwiastunów i reklam.

Różnorodność metod doboru muzyki do trailera filmu

W tej materii nie ma sztywnych reguł.

1. Niektórzy stawiają na to, żeby w trailerze użyta została muzyka na tyle znana, że kwestią drugoplanową pozostaje, czy występuje w filmie, czy też nie. Najważniejsze, żeby był to hit, który klimatem pasuje do zawartych w trailerze scen.
2. Często cały zwiastun jest montowany pod konkretny utwór, w tzw. tempo. Temat ten jest fragmentem ścieżki dźwiękowej i w ten sposób trailer jest za razem „muzyczną reprezentacją” filmu.
3. Często również w trailerach są wykorzystane utwory komponowane przez kompozytora.

Różnorodność rozwiązań jest bardzo duża i nie ma tu popadania w schemat.

- Jedni mówią: „w zależności od tego, jakie emocje dominują w trailerze, taki utwór musi zostać podłożony”. Chodzi więc tu przede wszystkim o tzw. podbijanie emocji. Jeśli dominuje wesoły nastrój, to i muzyka też powinna być wesoła. Jeśli przeważają sceny smutne, warto – by i muzyka podkreślała ten właśnie fakt.
- Inni natomiast hołubią zasadzie, „wybierz jedną piosenkę, która będzie motywem przewodnim całego trailera.

Biblioteki dźwięków

W powszechnej świadomości, to ZAIKS jest dysponentem majątkowych praw autorskich do utworów muzycznych i filmowych. Tymczasem istnieje cała masa innych źródeł,  z których pozyskać można utwory bardzo dobrej jakości w niewysokiej cenie albo nawet za darmo. W internecie coraz modniejsze stają się materiały rozpowszechniane na licencji Creative Commons. Maksymalnie upraszcza ona zagadnienie praw autorskich. Jeśli autor uzna, że udostępnia swoje dzieła to są one udostępnione. Decyduje i wystarcza wola twórcy, czasem wymaga on jedynie wzmianki o autorstwie w opisie filmu lub napisach końcowych. W sieci wręcz roi się od biblioteki zwanych stockami. Stanowią one „worek bez dna.” (np.: Audionautix.com, Incompetech.com, Jamendo.com, http://freemusicarchive.org/, Bensound.com, Joshwoodward.com, dig.ccmixter.org, newgrounds.com, youtube.com/audiolibrary/music.)

Każdy konsultant muzyczny zdaje sobie sprawę z tego, że wpada tam wszystko. Największa jego praca na tym polu polega więc na przeszukaniu tych bibliotek i wybraniu najlepszych utworów. Bazy te stanowią doskonałe narzędzie do pracy, bo czasem produkcja jest niskobudżetowa i nie ma możliwości zamówienia kompozycji albo zakupu bardzo drogich utworów. Zakup jednego utworu to koszt rzędu od kilkuset do nawet kilkudziesięciu tys Euro (Hity do reklam). Utworów w filmie powinno być wiele, zwiększa to bowiem atrakcyjność każdej produkcji filmowej. Popularnym stockiem jest UNIPPM – funkcjonujący w ramach koncernu Universal Music. Zawiera on zbiór utworów współczesnych oraz z odległych lat i wręcz minionych epok. Stock ten udostępnia też dzieła wielkich twórców muzyki filmowej – jak np. Ronald Stein. Przesłuchanie ogromnych zbiorów jest sporym wyzwaniem – w takich bazach można niejednokrotnie znaleźć setki tyś utworów.
Konsultant muzyczny dokonuje wyborów bardzo subiektywnych. Droga prowadzić może poprzez różne gatunki muzyki: pop, rock, ale każdy szuka według własnej inwencji. Niezwykle istotne jest dobre opisanie i otagowanie utworów, przez tych którzy wrzucają je do bazy. Jest to zazwyczaj zadanie pracowników takich e-stocków. Muszą słuchać utworów, opisać dobrze instrumentrium, emocje jakie płyną z muzyki, jej tempo. Także zaznaczyć, czy utwór jest podzielony na ślady oraz czy jest wyszczególnione zastosowane w nim instrumetrarium. Wówczas jeśli mamy ułatwione wyszukiwanie. Im więcej kryteriów jest przypisanych do danego utworu tym łatwiej się poruszać po szerokiej bazie.

Zawężając kryteria wyszukiwania, ograniczamy ilość wynikowych propozycji. Znaleźć tam można również sample przeznaczone do pracy dla sound designerów, rozmaite potrzebne im dźwięki. Zamieszczane są też same szkice utworów, poszczególne utwory rozszczepione na sekcję rytmiczną, melodię, tło itd.

Często poszukiwanie odpowiedniej muzyki do danego filmu przypomina szukanie igły w stoku siana. Chodzi o to, żeby mieć dobrze przetrząśniętą bazę i znać bibliotekę. Pozwala to dość szybko wynaleźć te odpowiednie „igły”.

Chwiejna chronologia prac nad muzyką do filmu

Kolejność prac związanych z udźwiękowieniem filmu, bywa bardzo różna. Przykładowo w filmie „Córki dansingu.” (A. Smoczyńska, 2015) muzyka była żywa. Najpierw to ona powstała, a za nią szła cała machina filmu.

W przypadku filmu dokumentalnego „Something better to come” (Reż. Hanna Polak, 2015r.), reżyserka zmontowała cały film, podłożyła muzykę, jednak w toku prac okazało się, że nie ma możliwości nabycia do niej praw. „Moim zadaniem przy „SBTC” było odnalezienie odpowiedniej muzyki do zilustrowania wybranych scen – mówi Juzwuk. Przyniosłem Hannie kilka różnorodnych utworów, z których to reżyser wybrała ten najlepiej korespondujący klimatem z filmem – wybrała utwory Keatona Hensona – z płyty Romantic Works, którą kompozytor nagrał wspólnie z utalentowanym wiolonczelistą Renem Fordem. W tym przypadku nie trzeba było komponować zbyt wiele nowej muzyki, bo wystarczyło odpowiednio dobrać emocje płynącą z gotowych utworów.

Kolejną funkcją konsultanta muzycznego jest pomoc realizatorom dźwięku, sound designerom np. przy doborze tego, co ma zagrać w radio, w samochodzie czy w telefonie – w scenie oglądanej na dużym ekranie. Nawet dźwięki z telefonu muszą być użyte zgodnie z prawem. I w takim przypadku, stosuje się melodyjki z tzw. stocków. Chroni to nas przed potrzebą otwierania procesu pozyskiwania praw do takiego dzwonka.  

Nawet za tak błahy fragmencik muzyki, jej właściciele mogą zażądać bowiem honorarium oraz zadośćuczynienia za bezprawne wykorzystanie własności intelektualnej. Wówczas firma produkująca film i emitująca go stacja, musi zapłacić naprawdę duże pieniądze w ramach kary. Przykładem może być sytuacja z Węgier. W jednym z tamtejszych show – gość odśpiewał radośnie dość duży fragment znanego hitu. Właściciele praw dotarli do producentów przy pomocy prawników, i zażądali wysokiego zadośćuczynienia za bezprawne wykorzystanie ich dzieła w programie. Sprawa zakończyła się prawomocnym wyrokiem sądowym oraz karą w wysokości kilkudziesięciu tys. euro.

Katarzyna Kolbowska

Autorka korzystała z materiałów:

https://creativecommons.org/licenses/
http://splashmedia.pl/blog/skad-brac-muzyke-do-filmow/

AddThis Social Bookmark Button
 
 
 
 
Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!